Boli. Jest przykro. Masz wrażenie, że to wszystko przez Ciebie.

Ma prawo boleć, ma prawo być Ci przykro. Pozwól sobie na to, nie tłum emocji. Im szybciej wypłyną, tym szybciej wyparują.

Pogadaj z kimś bliskim. Siostrą, bratem, przyjacielem, sąsiadką. Nie ma nic gorszego, jak tłumienie w sobie żalu, rozczarowania, smutku i rozpaczy. Ich pokazywanie na zewnątrz nie jest też oznaką słabości.

Postaraj się też złapać do siebie dystans. To nie znaczy, że masz się krytykować i wyśmiewać z siebie. Ale wyobraź sobie, że Ty to nie Ty, tylko ktoś Tobie bliski. I ten ktoś właśnie stracił swoją miłość. Obgadajcie jak to się stało, że On został porzucony, co działo się wcześniej, co później, co On zrobił, co poczuł. Pomyśl co byś mu doradził. To niełatwe ćwiczenie, popatrzyć na siebie oczami kogoś innego, ale bardzo pomocne.

Nie katuj się jednak powracającymi pytaniami: dlaczego On/Ona mnie zostawiła? Czy jestem, aż tak beznadziejny(a)? Czy ma kogoś innego, lepszego, fajniejszego ode mnie? To nie prowadzi donikąd, a tylko pogłębia frustrację.

Pomyśl sobie, że nie jesteś w tym sam/a. Mnóstwo ludzi jest porzucanych. To nie jest wyrok. To nie jest koniec świata.

Pomyśl sobie: Przetrwam to.

Pomyśl sobie też, że to Twój nowy rozdział życia. Masz przed sobą nowe szanse, nową drogę, która może Cię zaprowadzić w wiele fajnych miejsc.