Czasem nie ma chemii, czasem dochodzi do zdrady, czasem rozjeżdżają się plany i pomysły na życie, a czasem po prostu to nie jest to. Związki rozlatują się z różnych powodów i trzeba się z tym pogodzić. Najtrudniejszym krokiem jest zakończenie związku, bo nie łatwo nam przekazać tej drugiej osobie: To już jest koniec. Jak to najlepiej zrobić? I czego nie robić? Oto lista „must be” i „no way”:

Must be

Zanim powiesz „to już koniec” na spokojnie zastanów się czy na pewno tego chcesz. Tę decyzję należy podjąć na zimno, a nie pod wpływem emocji, na spontanie, typu „nie odpisuje od 20 minut, więc już mnie nie kocha”. Pomyśl, czy to na pewno koniec, czy może jednak da się coś jeszcze uratować. Może warto? Po za tym, zrywanie i wracanie prowadzi do utworzenia toksycznego, niezdrowego związku.

Wybierz odpowiednie miejsce, w którym Twój partner (partnerka) będzie się czuć się w miarę bezpiecznie i będzie mógł (mogła) pozwolić sobie na okazanie emocji. Np. na spacerze, gdzieś niedaleko Jego/Jej domu. Fajnie to zrobić np. przed weekendem, by On/Ona miała czas ochłonąć do poniedziałku.

Przygotuj Go/Ją na tę rozmowę. Daj znać do zrozumienia już wcześniej, że musicie ze sobą porozmawiać.

Rób to osobiście, w cztery oczy w sposób jak najbardziej przyjazny, spokojny. To wpłynie dobrze na Was oboje.

Zachowaj szczerość. Podaj prawdziwy powód rozstania. Jeśli On/Ona nie doceniała Cię/ źle Cię traktowała/masz inne potrzeby niż On/Ona – mów o tym wprost. Jeśli On/Ona Cię zdradzała też to mów. Nie ukrywaj rozczarowań, ale też nie krytykuj i nie obwiniaj przesadnie. Gdy jest Ci trudno mówić wprost, gdy np. wiesz, że to nie jest to, ale składa się na to wiele złożonych elementów, powiedz po prostu, że nie jesteś gotowy(a) na ten związek. Masz inne cele, nie możesz się angażować w związek.

W trakcie rozmowy, powiedz Mu/Jej, że czas jaki spędziliście razem był fajny. Nie żałujesz tych chwil. Lubisz Ją/Go. Być może w innym czasie i innych okolicznościach ten związek miałby lepszą przyszłość. Nawet zaproponuj – jeśli tego chcesz – czy istnieje możliwość utrzymania dalszego kontaktu?

No way

Zrywanie za pośrednictwem esemesa, Messengera, zmianę profilu na Facebooku itd. Fakt, to bardzo wygodne i łatwe dla zrywającego. Dla osoby porzucanej nie ma natomiast nic gorszego niż ten właśnie sposób. Zero szacunku do byłego partnera, kompletna niedojrzałość. W dwóch słowach: załamka i piaskownica.

Nie wybieraj na zerwanie w tzw. newralgicznych momentach, np. gdy właśnie są Święta, ktoś z rodziny czy bliskich Twojego partnera umarł lub gdy Twój partner ma właśnie duże problemy zdrowotne (lub inne). Nie dobijaj go wtedy, zaczekaj chociaż parę dni. 

Unikaj miejsc publicznych, w których będzie dużo ludzi. Zrywanie „w tłumie” z pewnością jej wygodniejsze dla Ciebie, bo On/Ona będzie musiał(a) się bardziej pilnować, więc jest mniejsza szansa na dziką awanturę, płacz i inne emocjonalne zachowania. W odwrotnej i niekomfortowej sytuacji znajduje się wówczas On (Ona). Nie rób tego, komuś kogo kochałeś(aś).

Nie układaj scenariuszy zerwania. Na pewno się posypią.

 „To nie Ty, problem tkwi we mnie”. Nie używaj tych pustych słów. To żadna odpowiedź i żadne wyjaśnienie dla Jej/Jego.

Nie obwiniaj Go/Jej. Po pierwsze, zazwyczaj wina leży po dwóch stronach, choć nie zawsze w podobnych proporcjach. A czasem po prostu to nie było „to” i nikt za to winy nie ponosi.

Nie wpędzaj się w poczucie winy, zwłaszcza gdy w trakcie zerwania On/Ona zacznie płakać, albo robić Ci wyrzuty, że to wszystko przez Ciebie. Nie daj się wziąć na litość. On/Ona może też wpaść w gniew, zacznie Ci grozić. W większości przypadków to tylko emocje. Chociaż Ty staraj się zachować spokój, nie daj się zastraszyć.