Na dzień dobry warto zaszaleć, wydać parę złotych i kupić różyczkę, albo tulipanka. To miły gest dla każdej dziewczyny, nawet zatwardziałej feministki. Pierwsze minuty mogę być dość niezręczne, więc warto mieć przygotowanych parę gotowców, nawet w postaci monologów, jak np. jakaś ciekawostka, którą dziś obejrzałeś na Travel Planete, czy przedstaw jej z zapałem news o zbliżającym się koncercie muzyków grających na didgeridoo. Na sensacje z NBA TV lepiej uważaj, nie każda dziewczyna jest fanką Kareema Abdul-Jabbara czy Karla Malone. Twoje monologi nie powinny też być rozprawką filozoficzną o potencjale rozwiązań kwantowych w produkcji noży ze stali nierdzewnej. 

Możesz też zacząć od jakiejś anegdotki, co ciekawego robiłeś w ostatnich dniach, związanego np. z Twoim hobby – i przeskakujecie w dyskurs o zainteresowaniach. Bezpiecznie, miło, poznawczo. Przydałby się też na dzień dobry jakiś miły komplement typu, „fajna sukienka, ładnie Ci w zielonym”, o cyckach lepiej nie wspominaj. Ma być ciekawie i na luzie.

Nie zastanawiaj się nad tym, co będzie za chwilę, za godzinę, wieczorem, za tydzień. Nie myśl, czy uda Ci się ja dzisiaj pocałować, albo czy w weekend zaliczycie drugą bazę i czy Twoja eks będzie wściekła, gdy zobaczy Was razem. Po prostu nie myśl. Skup się nad tym co tu i teraz.

Nie esemesuj przy Niej, nie odbieraj telefonów, nie dzwoń. To jest po prostu głupie i świadczy o Twoim lekceważeniu do Niej, do randki.

Wyłącz też powiadomienia z Tindera i innych portali. Głupio się zrobi, gdy w trakcie Waszej rozmowy, na Twoim telefonie leżącym obok Was na stole pojawi się komunikat „ Randomowa Andżelika wysyła Ci uśmiech”…

Nie wypłakuj się przy niej, że jesteś biedy, samotny, opuszczony, i jak bardzo zostałeś skrzywdzone przez swoje 55 eks. Nope. To najlepsza droga do trafienia do friendzone.

Nie mówi o tym, jak ciągle kochasz swoją byłą. Nope.

Podryw na macho. Daruj sobie fascynujące historie o tym, jak zostałeś liderem, bo potrafisz złożyć dwa długopisy w minutę. To działa bardzo zniechęcająco. Nope.